Home O 6 latkach
PDF Drukuj Email

Czego 6-latek powinien nauczyć się w szkole

Andrzej Piątek

Projekt MEN zakłada, że 6-latek, który w 2009 r. pójdzie do szkoły, ma w I klasie m.in. poznać alfabet i nauczyć się, że za pracę należą się pieniądze.

MEN trwa przy założeniu, że od 2009 roku 6-latki będą chodziły do pierwszej klasy.

(Fot. Tadeusz Poźniak)

Zasady moralne mają 6-latkom wpajać bajki i baśnie. Mały uczeń ma wiedzieć, że ludzie żyją na różnych poziomach materialnych i w związku z tym bogactwem nie należy kogoś kłuć w oczy.

Nauka przez zabawę

Pozna również pojęcie długu i pare innych kategorii ekonomicznych oraz nauczy się pisać z pamięci. Proponuje się, że w rok ma poznać wszystkie litery i wchłonąć sporo wiedzy o otaczającym go świecie.

- Nie jestem pewna czy nadążę z realizacją tych wymagań - zastrzega się Teresa Jandziś, nauczycielka nauczania początkowego w jednej z rzeszowskich "podstawówek”. - Dzieci w tym wieku najchętniej uczą przez zabawę. A większość szkół nie jest do tego organizacyjnie przygotowana - dodaje.

Odpierając ten i inne zarzuty MEN przyrzeka, że na to, by szkoły sprostały warunkowi: nauka 6-latków poprzez zabawę, przeznaczy 150 mln zł. Ponad to do 2011 roku o posłaniu 6-latka do pierwszej klasy będą decydowali rodzice.


Swoboda programowa

Niemniej MEN mocno trwa przy założeniu, że od 2009 roku 6-latki będą chodziły do pierwszej klasy. Władzom oświatowym chodzi o wyrównanie szans dzieciom ze środowisk wiejskich i miejskich oraz pomóc starzejącemu się społeczeństwu, bo skoro młodzi szybciej zakończą edukację, to pójdą do pracy i szybciej będą świadczyli na rzecz emerytów.

Swoje postanowienia m.in. odnośnie 6-latków MEN zamierza zawrzeć w nowej ustawie oświatowej, którą rząd chce przeprowadzić przez parlament jeszcze do końca tego roku.

Kolejna propozycja MEN dotyczy m.in. zmniejszenia uprawnień kuratorów oświaty. M.in. bez ich zgody samorządy będą mogły przekazywać szkoły stowarzyszeniom. Chociaż część nauczycieli ma słuszne obawy, że to doprowadzi do nadmiernej swobody programowej w regionach.

- Teoretycznie można sobie wyobrazić, że gdzieś w Polsce interpretowanie historii może być z punktu widzenia racji polskiej, gdzie indziej niemieckiej, a jeszcze gdzie indziej ukraińskiej - zauważa Jan Kowal, nauczyciel historii w jednej z rzeszowskich "podstawówek“.


Równe szanse

- Po raz pierwszy określiliśmy dokładnie, co uczeń ma wiedzieć i umieć, kończąc kolejne klasy. Zrobiliśmy to, gdyż coraz większe są różnice w wychowywaniu i edukacji dzieci w poszczególnych środowiskach. Różnie też uczą nauczyciele. A zależy nam, by wszystkie dzieci miały podobne szanse! - podkreśla prof. Edyta Gruszczyk - Kolczyńska, która kierowała zespołem ekspertów układających dla MEN podstawę programową dla przedszkola i klas od I - III.

MEN przygotowało nowe programy dla każdego przedmiotu, od podstawówki do liceum. Wydawnictwa ostrzą sobie zęby i już szykują do nich podręczniki.

 Andrzej Piątek

Źródło: http://www.nowiny24.pl